• Budzę się rano słysząc to, co zwykle, czuję jednak dziwne mrowienie na twarzy. A tak, idę zmyć maseczkę z twarzy. Gdzie zatem dziś spędzę dzień matki?
    codzienność

    Dzień matki i podróż do Francji.

    “Aaaaaagrrr grr grrrryyyyy” słyszę dziwne odgłosy wsiadając do pociągu, który miał zawieźć mnie i moje cztery zacne litery do Paryża. “AaaAAaaa grry grrryyyy aaaa” znów to samo. Dzień matki. Jeden dzień, który miał skończyć się we Francji. Już wstałeś? Te słowa uświadomiły mi, że moja podróż właśnie się skończyła, musiałam powrócić do rzeczywistości. “Już idę zrobić Ci to mleko”. Ledwo widząca, powłóczyłam nogami do kuchni, kopiąc po drodze w jakieś porozrzucane zabawki na podłodze. “ehh miałam posprzątać, a nie siedzieć na Instagramie do pierwszej w nocy”. Po wykonaniu czynności, które nie zmieniły się już chyba od dawien dawna, czyli nastawieniu wody, przygotowania mleka, przebrania Prezesa, pożegnania P., w końcu nastała…