Czerwcowy Dzień Dziecka obfitował w wiele prezentów, a wszystko to za sprawą Ani, która zorganizowała spotkanie blogerek w Rybniku. Dlaczego o tym przypominam? Tak się składa, że było sporo kosmetyków, które musiałam przetestować na swojej skórze i nastał idealny moment aby opowiedzieć o pewnym kremie. Krem modelujący owal twarzy Mesoboost.

.mesoboost.

Mesoboost V-shape Face Cream ma za zadanie zredukować nadmiar tkanki tłuszczowej w obrębie drugiego podbródka. Jednak czy faktycznie spełnia swoją rolę?

Krem otrzymałam od Gabrysi z bloga Kosmetyki na kozetce, która przedstawiła nam na spotkaniu produkt oraz opowiedziała o starzeniu się skóry. Zanim przejdę do odpowiedzi na to pytanie muszę ci co nieco o nim opowiedzieć.

Wysoce skoncentrowana formuła preparatu bazuje na kompilacji kwasu hialuronowego, kofeiny, eskuliny i centelli azjatyckiej, które doskonale poprawiają kontur twarzy. Kremowa konsystencja produktu daje efekt wygładzenia, a innowacyjna formuła stymuluje odbudowę włókien elastyny i kolagenu. Dzięki składnikom o silnych właściwościach modelujących owal twarzy działa na skórę liftingująco i przeciwzmarszczkowo. Krem przeznaczony jest do każdego typu cery.

v-shape face cream

Za co lubię Mesoboost krem modelujący owal twarzy? Na pewno za jego design i funkcjonalność. Opakowanie zmieści się wszędzie, a pompka dozująca jest genialna, bo nic nie jest pobrudzone. Zaś ilość kosmetyku, którą wypuszcza, idealna.

.Mesoboost V-shape Face Cream.

Krem jest lekki, dobrze się wchłania. Pozostawia delikatny film po nałożeniu. Na szczęście po kilku minutach już go nie czuć. Nic się nie przykleja do gęby. Jednocześnie nasza twarz, dekolt i szyja pozostają gładkie.

Krem modelujący owal twarzy mesoboost

Krem Mesoboost testowałam w okresie wakacji. Jak sama wiesz na początku nie było upałów, a kiedy już się pojawiły miałam obawy czy krem sobie poradzi. Poszło gładko. Buzia nie pociła się “pod” kremem i co najważniejsze nic nie spływało.

Jednak czy na pewno mój owal twarzy się polepszył? Ciężko mi stwierdzić. Póki co moja twarz jeszcze nie opadła pod wpływem grawitacji. Mimo skończenia trzydziestu wiosen to mogę poszczycić się gładką i w miarę jędrną buzią. Gorzej z moimi cyckami, ale po urodzeniu dziecka i wykarmieniu Prezesa i tak nie jest źle.

Mimo wszystko krem Mesoboost bardzo fajnie nawilżał. Szczególnie wieczorem odczułam ulgę kiedy po całym dniu na słońcu wracałam do domu, oczyściłam skórę twarzy i nałożyłam go. Działał miło, kojąco. Czułam też delikatne napięcie skóry, więc podejrzewam, że faktycznie działa.

To moje pierwsze spotkanie z kosmetykami Mesoboost, choć mam nadzieję, że nie ostatnie. Widzę w nich ogromny potencjał, dlatego też mogę ci polecić produkty z tej serii.

A może już stosowałaś, któryś produkt Mesoboost?