Stare fotografie, wywoływanie zdjęć, aparat.
przerwa

Ulotne chwile

Mąż zrobił mi ostatnio prezent. Nie byle jaki. Wysłuchał moich stęków i jęków, i sprezentował mi aparat. Sprzętu szukałam długo. Od samego początku pragnęłam lustrzanki. Jednak nie jestem żadnym guru fotografii czy profesjonalistą. Zdjęcia miały być tylko dla nas. Miałam chęć na robienie i wywoływanie zdjęć.

Dotychczas moim jedynym sprzętem był telefon, który mimo wszystko sprawia się w tej roli znakomicie. Ale… No właśnie zawsze znajdzie się jakieś “ale”. Bateria w telefonie coraz szybciej padała, a okazji do zdjęć przecież jest mnóstwo.

.lustrzanka.

Kiedy już znalazłam aparat idealny w czeluściach internetu, pobiegłam do sklepu by zobaczyć cudo na żywo. Duży. Duży był gad, a do tego trzeba jeszcze dokupić obiektyw, statyw i inne duperele. Ponadto jakiś plecak do noszenia wszystkiego. I jak już sobie wyobraziłam ile będę musiała nosić, i jak będę się brała za zrobienie zdjęcia, to odechciało mi się lustrzanki.

Serio. Nie należę chyba do osób, które aż tak poświęcają się do zrobienia zdjęcia, wywołanie go i włożenie do albumu rodzinnego. Pomyślałam więc, że trzeba poszukać jakiegoś fajnego zamiennika.

.bezlusterkowiec.

Na jednej z grup fotograficznych, do której należę i podziwiam dzieła innych miłośniczek fotografii, dowiedziałam się, że istnieje coś takiego jak bezlusterkowiec. Jest to godny zastępca lustrzanki. I już znalazłam ideał. Taki cud, miód i orzeszki. I ten design. No mówię ci bajka. Ale…

Znów te cholerne “ale”. Kurcze no niby ideał, niby taki och i ach, ale do gadziny dobrze by było dokupić znów przynajmniej jeden obiektyw, a jego koszt zbił mnie z nóg. Na jednym obiektywie oczywiście nie skończyło by się. Odpuściłam giganty.

Zanurkowałąm w internety i znalazłam! Mały, zgrabny, bez zbędnych dupereli, który zmieści się w torebce. W mojej małej torebce. Mogę go zabrać ze sobą wszędzie i w każdej chwili wyciągnąć, zrobić zdjęcie, i cieszyć się chwilą. A później ją wspominać.

.wywoływanie zdjęć.

I już tak sobie pstrykam te zdjęcia, że spora ilość się nazbierała. Więc najwyższy czas by je wywołać. Najlepiej bez wychodzenia z domu, bo z czasem mam na bakier. Znów w internecie znalazłam ofertę wywoływania zdjęć. Mogę je odebrać w paczkomacie, co jest dla mnie idealnym rozwiązaniem. Bo ja kobieta pracująca jestem.

Lubisz albumy? wywoływanie zdjęć sprawia ci przyjemność?

W swojej ofercie mają wiele różnych fajnych rzeczy. Można oczywiście wywołać zdjęcie, zrobić komuś fajny fotoprezent, wywołać zdjęcie w rozmiarze xxl. Są też fotokalendarze do zrobienia, a także niesamowite fotoobrazy.

Ten cały fotoobraz to fajna sprawa. Możesz sobie zagospodarować miejsce na ścianie i patrzeć na swoje dzieło każdego dnia. Możesz też taki obraz podarować komuś bliskiemu. Będzie on niezapomnianym prezentem. Jeśli natomiast szukasz aktualnie czegoś ciekawego, to sprawdź stronę FotoPrint.pl znajdziesz tam sporo inspiracji i na pewno coś wybierzesz!

.łapię chwile.

I tak chodzę sobie dalej z tym cudownym aparatem. Już niebawem będę zabierać się za wywoływanie zdjęć, które czekają sobie cicho w folderze “do wywołania”. Muszę się oczywiście podszkolić z jakiś podstaw fotografii, już raz zresztą pisałam o tym, że fotograf ze mnie taki, jak z koziej… A tymczasem łapię każdą chwilę by niczego nie przegapić.

Lubisz robić zdjęcia? Znasz jakieś tricki, którymi chcesz się podzielić?


*wpis sponsorowany. Powstał we współpracy z fotoprint.pl