Ostatnimi czasy coraz więcej ludzi stwierdza, że jest hygge. Mi samo słowo niezbyt się podoba, ale ja wymyślata jestem i trochę czepialska. Kiedy coś jest na topie to ja patrzę krytycznym okiem. Tak już mam.
codzienność

Znajdź swoje małe przyjemności.

Ostatnimi czasy coraz więcej ludzi stwierdza, że jest hygge. Mi samo słowo niezbyt się podoba, ale ja wymyślata jestem i trochę czepialska. Kiedy coś jest na topie to ja patrzę krytycznym okiem. Tak już mam.

.ty też jesteś hygge.

W sumie sama nie wiem czy da się tak łopatologicznie wytłumaczyć czym jest hygge, nawet się nad tym nie zastanawiałam. Dlatego sama wolę pojęcie “szczęście i przytulność”. I chyba od tego powinnam zacząć ten post. Szczęście, spokój, harmonia.

.przytulność, komfort,  relaks, radość.

.radość.

Nawet jeśli się jeszcze o tym nie przekonałaś albo masz jakieś wątpliwości, to radzę ci przestać. Jesteś szczęśliwa i tyle. Nikt, zupełnie nikt nie ma prawa mówić ci inaczej, a tym bardziej ty sama. No przestań kobieto!

Cała ta zabawa z hygge polega na znalezieniu małych przyjemności, które zapanują nad twoim komfortem psychicznym i fizycznym. W końcu jak z psychiką wszystko w porządku, to fizycznie nie ma prawa się nic stać. Taka moja teoria.

.przytulność.

A raczej w mieszkaniu. No najczęściej przy biurku przed laptopem. Ewentualnie na tapczanie pod kocem w chłodne wieczory. Ulubione kwiaty tuż obok monitora by w każdej chwili na nie patrzeć.

Gorąca kawa z ulubionego kubka czy filiżanki. Zielony koc i ciepłe skarpetki. To moje małe przyjemności, które tylko utwierdzają mnie w tym, że jestem szczęśliwa. Ktos mi powiedział, że bycie hygge to bycie przede wszystkim minimalistką i estetką.

.komfort.

Jeśli nie lubię przesadnego minimalizmu to czy nie mogę być równocześnie hygge? Mogę i nikt mi tego przecież nie zabroni. Znalazłam swoje sposoby na bycie szczęśliwą i tyle.

Podobno ci co lubią hygge to esteci. Esteta poszukuje piękna i się w nim lubuje. Piękno zaś każdy widzi inaczej. To normalne. Dla mnie piękna jest nawet plama na stole po kawie. Może dlatego nie lubię za często sprzątać?

.relaks.

Lubię zapalić świeczkę i gapić się w ten jej płomyk. Bardzo lubię zapach drzewa cedrowego czy ylang-ylang. Dlatego olejki często lądują w kominek, a zapach unosi się w mieszkaniu. Mąż ma o tym inne zdanie. Co tu tak śmierdzi.

Nie ważne jest to, co cię uszczęśliwia i relaksuje, ważne, że to robi. Nie ważne też jak to się nazywa, ważne, że się dobrze sprzedaje. I tak to jest niestety tym razem. I tak niedługo zapomnisz o hygge, a znajdzie się coś innego. Lepszego?

Ja ci powiem tylko tyle. Znalazłam swój sposób, swoje małe przyjemności na bycie w dobrym nastroju. Ty też to zrób. Spraw sobie chociażby chwilę dziennie na to i uśmiechnij się do życia.