brak apetytu u dziecka, dwulatek, dziecko, problem, jedzenie, jak zachęcić dziecko do jedzenia, dlaczego dziecko nie je, 24 miesiące,
matka

Kiedy dziecko przestaje jeść…

Brak apetytu u dziecka, wywołuje w nas rodzicach, jakieś wyżej nieokreślone niepokoje. Włosy szybciej siwną, a melisa nie pomaga w tych ilościach, co do tej pory. Do niedawna wszystko jedzący młody człowiek, którym jest Prezes, zamienił się w niejadka.

O wciśnięciu w niego choćby jednego ziemniaka, to sobie mogę tylko pomarzyć. Na szczęście lubi kaszę i makarony, więc przynajmniej to mnie trzyma jeszcze przy zdrowych zmysłach.

Jak to jest, że najpierw martwisz się o to by cię nie zjadł, a chwilę później co wieczór błagasz myślami, by jutro zjadł przynajmniej kromkę suchego chleba. O słodyczach nie wspominam, te z kolei mogłyby zastąpić mu wszystkie dania, na zmianę z owocami.

.brak apetytu u dziecka.

To, co do teraz było pięknym procesem karmienia, które przechodziło wyjątkowo gładko, odeszło na drugi plan. W końcu grafik pociechy jest tak napięty, doszły nowe czynniki, którymi dziecko zaczyna zaprzątać sobie głowę.

Kto w takiej chwili myśli więc o jedzeniu?

Podobno w drugim roku życia apetyt często słabnie, nie u wszystkich dzieci, ale u większości. Zdecydowanie Prezes do większości należy. Dziecko ma na tyle wyrobiony smak, że ani myśl o tym, by dać coś czego nie zna lub nie lubi.

 

.Kiedy to się skończy.

Kiedy już cieszysz się, widokiem rzadkim, jedzącego szkraba, bądź czujna! Wystarczy delikatny szelest, dzwonek do drzwi czy dźwięk telefonu, by właśnie skończył swój obiad. Wszystko staje się bardziej interesujące, tak nawet ten kubeczek w kącie pokoju.

Masz ci los. Nie myśl jednak, że to minie szybko. Trzyletnie dzieci i ich rozdrażnienie, które powoduje trudności z podejmowaniem decyzji, sprawi że jedzenie twojej pociechy będzie jeszcze większym utrapieniem.

Matko zamów dostawę melisy do domu. Przecież taki trzylatek może nie zjeść ziemniaków, które dotykają mięso czy zupa jest ciut innego koloru niż być powinna. Nagle okazuje się, że twój chrabąszcz może jeść co wieczór placki z kaszy manny.

Tak wiem, ty ich masz już po dziurki w nosie. Jednak dziecko chce i już! Spokojnie podobno po dziesiątym roku życia wszystko wraca do normy. Jednak do tego czasu ten brak apetytu u dziecka, może doprowadzić cię do nerwicy.

 

Bywają dzieci, które są urodzone po to, by jeść. Prezes ewidentnie teraz się do nich nie zalicza. Jak zatem sobie z tym radzę?

  • podaję mniejsze porcji jedzenia, za to częściej, bo ok 5-6 razy dziennie.
  • nie zmuszam do jedzenia, zje wtedy kiedy będzie głodny.
  • pocieszam się tym, że jest zdrowy i ruchliwy, często się zdarza, że te chuderlaki i niejadki są zdrowsze od tych z wilczym apetytem.
  • jedzenia podaję na tych samych talerzykach, obok zawsze jest kubeczek z piciem (Prezes do jednego dania potrafi wypić dwa kubeczki wody!), podawane dania są na jego stoliku, on siedzi na jego krzesełku, a ja obok na ziemi. Taki nasz rytuał.
  • mam gdzieś, że kasza którą właśnie je, jest wszędzie. Zdarza się, że widzę kota, na którego grzbiecie jest makaron ze spaghetti. Cóż. Koszulka i spodnie są umorusane od sosu, widelec gdzieś tam sobie leży, bo lepiej smakuje palcami. Ale on je. I to mnie cieszy.

A jak Ty sobie radzisz ze swoim niejadkiem?