Wstajesz rano, bolą Cię mięśnie i stawy. W południe masz ogromne dreszcze i jest Ci zimno. Wieczorem do całej imprezy dołącza gorączka, nie byle jaka, bo ponad 39*. Jednym słowem grypa zwala Cię z nóg. Ból głowy jest na tyle silny, że rozsadza Ci głowę (dosłownie).

Grypo czym ty do cholery jesteś?

Jest to podstępny gad, który w jednym momencie pozbawia Cię sił na cokolwiek, marzysz tylko o gorącej herbacie z miodem i cytryną, a także o śnie. Właściwie to przede wszystkim o śnie! Tak sen to wybawienie. Nagle przypominasz sobie przecież, że o śnie nie ma mowy, wystarczy że popatrzysz w oczy Prezesa stojącego z zabawkami w ręku. No tak wyczerpanie organizmu sprawia, że masz omamy, ale to akurat nie fatamorgana, tylko Twój ukochany i umiłowany dzieciak, o którym teraz najchętniej zapomniałabyś, oddając się w ręce Morfeusza.

Grypa męczy, a bardziej to, że jesteś bezradna wobec niej…

Wchodząc w Google szukasz informacji, jak szybko i skutecznie “wyleczyć się” z grypy i pozbyć objawów. A tam cudowne informacje o tym, że “musisz dużo spać, odpoczywać, relaksować się i pić dużo wody”. Serio?! Dobra z wyżej wymienionych stosuję się do picia dużej ilości płynów (głównie wody). Mikstury ze wszystkiego, co ma leczyć, sprawiają że do objawów grypy dochodzą wymioty i biegunka.

Nie, to nie wirusówka, tylko nadmierna ilość wypicia różnych dziwnych mikstur, które mają Ci pomóc. Czytasz dalej … Kolejna informacja: “objawy grypy powinny minąć po ok 5 dniach”. Pamiętaj to dalej pierwszy dzień, a ty nie wiesz co masz ze sobą zrobić. Specyfiki, które według innych są zbawienne, nie zawsze okazują się dobre.

Zjadasz tyle czosnku, że żaden wampir nie odważyłby się do Ciebie zbliżyć, spożywasz tyle miodu, że pszczoły nie nadążają z produkcją. Wykupujesz w sklepie wszystkie możliwe soki z malin i aronii, a także herbaty z malin i aronii, jakże mogłoby być inaczej. Dzwonisz do babci, pytasz o te cudowne napary, o których kiedyś coś Ci mówiła, ale wtedy miałaś to totalnie gdzieś, zaś dzisiaj jest Twoim doradcą nr 1.

Kiedy nic nie pomaga, a grypa rozgościła się na dobre.

Wzięłaś już tyle tabletek przeciwbólowych, że nie masz pojęcia teraz czy to dalej grypa, czy darmowy haj. Obiecujesz sobie, że gdy tylko się wyleczysz, to do ludzi wyjdziesz w masce, jak robią to wschodni obywatele. Powtarzasz sobie jak mantrę, że cały rok będziesz o siebie dbała, żeby to ustrojstwo już nigdy, ale to nigdy, prze nigdy Ciebie nie dopadło!

Dzień drugi … czołgasz się z dzieckiem na plecach do lekarza. Wszystko super, coś przepisuje, coś mówi, ale Ty skupić się nie możesz na niczym, więc bierzesz karteczki, ładnie dziękujesz, udajesz się do apteki po odpowiednie środki, wracasz do domu. Próbujesz “jakoś” przetrwać te 5 dni. Udaje Ci się to, niestety nie po 5 dniach, bo po ok 2-3 tygodniach. Nikt przecież za Ciebie nie posprząta, nie zrobi zakupów, nie ugotuje obiadu, nie zrobi śniadania czy kolacji.

Tak więc mija te 3 tygodnie … Eureka, czujesz się jak bogini, nos już nie wygląda jak u alkoholika, znika też dziwny głos wydobywający się z Twoich ust, a brzmiący jak u starego palacza, palącego z 68 lat. Płuca prawie wyplułaś, przy kasłaniu, więc masz nadzieję, że zregenerowały się i odnowiły (może nie nadzieję, ale takie uczucie).Hurra grypa odeszła!

Przygotuj trumnę.

Mąż przychodzi z pracy i mówi “łamie mnie w kościach, chyba coś mnie bierze …” Co robisz Ty? W głowie natłok myśli. Masz dwa wyjścia

a) uciekasz i nie odwracasz się za siebie;

b) dzwonisz po dealera broni, kupujesz najtańszą i strzelasz do … (tu decyzja należy do Ciebie).

Jednak nie robisz nic innego, jak dzielnie wspierasz go w walce o przeżycie, kiedy Ty walczyłaś sama. Masz dziwne wrażenie, że wykorzystuje Twoją dobroć o wiele za bardzo, znosisz to dzielnie (spokojnie odbijesz to sobie na kolejnych zakupach). Kiedy on zdrowieje słyszysz kaszel dobiegający z pokoju dziecięcego … Dzielna mama-pielęgniarka jest pełni gotowa na najgorsze.

Kiedy już myślisz, że nic gorszego Cię spotkać nie może i wszyscy czujecie się o niebo lepiej, po tylu tygodniach goszczących tę cholerną grypę… W gości przychodzi ciocia Wanda z wnukami zasmarkanymi po pachy.

Zgadnij kto pierwszy zachoruje?