Nadszedł ten dzień, w którym pierwszy raz miałam opuścić syna na dłużej niż godzinę. Zatem jak rozstać się z dzieckiem?
matka

Jak rozstać się z dzieckiem? Jest na to rada!

Pierwsze wyjście z domu bez syna przysporzyło mi nie lada emocji. Oprócz podekscytowania były również obawy. Nadszedł ten dzień, w którym pierwszy raz miałam opuścić syna na dłużej niż godzinę. Zatem jak rozstać się z dzieckiem?

.bez spiny.

Piję kawę z ukochanego kubka, patrzę na śpiącego gada, który słodko pochrapuje z uśmiechem na ustach i wiszącym smoczkiem. Jeszcze kilka godzin temu porozbijał kilka szkieł i jeśli pójdzie tak dalej, to w jego pierwsze urodziny, uraczę gości plastykowymi kubkami i talerzykami.

Jakiś czas temu dostaliśmy zaproszenie na zabawę urodzinowo-andrzejkową, mojego wujka, a zarazem ojca chrzestnego. Wspólnie z P. postanowiliśmy, że Prezes zostaje w domu z babcią, dochodzącą ciocią i czworonożną opiekunką-adwokatem.

Im bliżej imprezy, tym ciężej mi było pogodzić się z tą sytuacją. P. był w siódmym niebie. Zresztą facetom chyba to łatwiej przychodzi, takie rozstanie, my – matki – jakoś ciężej to znosimy. Doszło nawet do tego, że planowałam się rozchorować i puścić P. samego “w tango”. Plany wzięły w łeb, a pochorowałam się dopiero po imprezie.

.ten dzień.

Nadszedł! Prezes od rana “czuł”, że coś się święci. Był marudny, nie chciał jeść, nie spał aż w końcu odpicowana mama, położyła się z nim i po odśpiewaniu wszystkich znanych i mniej znanych kołysanek, zasnął.

Limuzyna z szoferem Jarkiem podjechała i z ciężkim sercem odjechaliśmy. Gwoli ścisłości to ja odjechałam z ciężkim sercem i łezką kręcąca się w oku, zaś P. ćwierkał jak skowronek. Czy powiesz mi jak rozstać się z dzieckiem bez łez?

Początek imprezy był okropny, okropny dla mnie, bo dalej nie umiałam poukładać myśli związanych z rozstaniem. Z odsieczą przyszedł mój prywatny rycerz P. “Pij!” powiedział.

.jak rozstać się z dzieckiem.

Zabawa była cudowna, spotkałam dawno niewidzianych ludzi, pożarłam ogrom ciastek, bo były pyszne. Oczom zaś ukazywały się różno kolorowe drinki, które wyglądem kusiły jak nic. “Pij!” znów wyszło z ust P.

Barman serwował pyszne drinki i zgubne szoty, którym było ciężko się oprzeć, więc się nie opierałam. Bo po co? Wybawiona, wytańczona i upita, a przy okazji podtyta czy też utyta, wróciłam do śpiącego Prezesa.

Sen był krótki, a mały chodzący budzik powitał swą matulę o szóstej rano. No przecież nie mogło być inaczej. Wstałam! Nagle poczułam ból, wysokie obcasy dopiero teraz dały o sobie znać. Co na to mama? Jak zawsze kawa!

Na odkupienie win i uspokojenie swojego sumienia, kupiliśmy smykowi klocki, a wyrzuty sumienia, opuściły mnie po wręczeniu podarunku. Wytulony i wycałowany Prezes, z nowymi klockami, winę rodzicom odpuścił.

Rada nr 1
“Pij!”
Rada nr 2
“Pij!”
Rada nr 3
Tylko się nie upij, bo jutro też jest dzień!

Ps. Podejdź do tekstu z “przymrużeniem oka”
Ps. 1 Po radzie nr 1 występują skutki uboczne, zachodzące w dniu następnym.
Ps. 2 Nie ma recepty na spokojne opuszczenie dziecka.
Ps. 3 Dobrze, że takie imprezy zdarzają się rzadko.