SAMOTNA? Raczej Samodzielna!

at
samotna-raczej-samodzielna

Przed wami wywiad, z kobietą od której siłę, determinację i czar powinnyśmy łapać na każdym kroku. Jest to kobieta niezależna, która samodzielnie (a nie samotnie) wychowuje swoją córkę. Dlaczego właśnie ona? Bo jest dla mnie wzorem do naśladowania. Ma wiele pasji, lubi podróże, zdrowe jedzenie, a także ostry wycisk, ten sportowy 🙂 Uśmiech na jej twarzy gości cały czas, ale czy za nim nie ukrywa czegoś?
Czytajcie i czerpcie siłę!
1. Opowiedz nam coś o sobie, jak to się stało, że zostałaś tzw „samotną matką”? Choć w moim odczuciu prawidłowo powinno mówić się samodzielną matką 🙂

Samotna, samodzielna – społeczeństwo często tego nie oddziela. Aczkolwiek mając dziecko przy sobie na pewno nie można się czuć samotnym. W moim przypadku to był świadomy wybór, niemal od początku wychowuję córkę sama – bez udziału ojca, oczywiście kiedy planowaliśmy ciążę, nie zakładałam takiego scenariusza, na to że po urodzeniu córki zostałam tylko ja przy niej złożyło się wiele kwestii i niedomówień, do których już nie wracam. Związek miał prawo się zakończyć, jednak kwestii ‚bycia – niebycia’ ojcem nie potrafię zrozumieć.

2. Co zmieniło się w Twoim życiu w tym czasie? Czy musiałaś z czegoś zrezygnować?

Tu nie ma mowy o rezygnacji. Uważam, że każdy rodzic decydując się na dziecko, powinien być świadomy z rezygnacji dotychczasowego życia, na te już z maluszkiem, stąd mniej czasu dla siebie, mniej czasu na swoje rozrywki więcej dla dziecka, rytm dnia zmienia się dla dziecka. Ja jako jedyny rodzic byłam jedna dla córki, ale patrząc z perspektywy czasu można tak zorganizować dobę aby starczyło nawet na najmniejsze przyjemności tylko dla mnie.

3. Czy spotkałaś się z niezrozumieniem społecznym? Jak zareagowało Twoje najbliższe otoczenie?

Niezrozumienie – oczywiście. Na wielu płaszczyznach. Zaczynając od wyjaśnienia dlaczego się nie ułożyło w związku, po późniejsze kwestie kiedy szukałam pełnoetatowej pracy. Obraz ojca córki, mojego partnera, był idealny. Tym bardziej wyjaśnianie, próba zrozumienia najpierw mojej decyzji, później jego, była ciężka do klarownych myśli.

4. Co pomogło Ci poradzić sobie z „psychicznym rozchwianiem” i znieść często raniące i nieprawdziwe osądy?

Nie co, tylko kto, Rodzice – miałam i mam to szczęście, że zawsze mogę na nich liczyć i polegać. Zaczynając od ponownego dachu nad głową, poczucia bezpieczeństwa, bycia kochanym po wsparcie finansowe, pomoc i radę w każdej niemal sytuacji, nawet podczas rozpraw w sądzie, byli i są po mojej stronie, po stronie dziecka.

5. Skąd czerpiesz siłę? I znajdujesz czas na bycie mamą, a przede wszystkim silną kobietą z mnóstwem zainteresowań i pasji?

Kiedyś mój bardzo dobry znajomy powiedział, że jestem ‚tanksztelą’ (stacja benzynowa) pozytywnej energii – i jestem. Mam to ‚szczęście’, tą boską układankę, że wiele rzeczy mi się udaje, a nawet ośmielam się twierdzić, że dzięki pracy, skupieniu na konkretnym celu można osiągnąć wszystko. Zawsze byłam dobrze zorganizowana i ambitna, dziecko zmieniło na jakiś czas priorytety. Nie ma czasu na bycie mamą – to jest coś permanentnego. A co do pasji i zainteresowań, co kto lubi. U mnie sport, książki, języki obce. Przecież dzieci zawsze chodzą spać i nie można wiecznie szukać wymówek, że się nie da. Jestem elastyczna, lubię sport i czasem wystarczy mi 30 min aby porządnie się spocić kiedy córeczka akurat spała, albo była u dziadków czy najzwyczajniej była zajęta zabawą sama ze sobą. Teraz wzoruje się na mnie i ćwiczymy wspólnie. Jeden wniosek, dobra organizacja i jest czas na wszystko w odpowiednim czasie. A skoro robisz to co lubisz, Twoje ego wzrasta i poczucie własnej, silnej osobowości. Poza tym siłę czerpię z Boga, on daje mi odpowiedź na wszystko, jest z niego dobry kompan do rozmów. 

6. Jak godzisz wszystkie obowiązki? Zarówno domowe jak i te związane z pracą czy wychowaniem?

Oj tu odpowiedzi ciut udzieliłam wcześniej. Teraz już jest łatwiej córka ma prawie 4 lata, jest bardzo samodzielna i mało ‚absorbująca’. Na pewno duża pomoc ze strony moich rodziców i mojej babci. Odbiór córki z przedszkola, jakieś wieczorne wyjście, pójście na fitness czy moja sobotnia praca czyli nauka języków obcych – mogę tu na nich polegać. Staram się tego nie nadużywać. I również być wsparciem chociaż w małym stopniu czy pomocą. Moja mała księżniczka mi pomaga, kiedy sprzątam ona też, kiedy ćwiczę ona też chce. Nie muszę jej mówić, że musi, proponuje że możemy zrobić to wspólnie, ona się wzoruje na mnie, czy nawet na moich rodzicach. Jest naprawdę grzeczną dziewczynką, chłonną przytulania się. Ile czasu jej naprawdę poświęcam – chciałabym więcej. I tu przyznaje, że od prawdziwych zabaw w chowanego, ganianego, lalkami, wygłupów .. jest jej dziadek czy Mai prababcia. Zazdroszczę im pomysłów i podejścia, spontaniczności. Ja lubię rysować, wycinać, czy najzwyczajniej pojechać sam na sam z córką na plac zabaw, basen .. wakacje 😉

7. Czego w tym momencie brakuje Ci najbardziej?

Proste pytania zawsze są najcięższe. Mam cudowne życie, dobrą, satysfakcjonującą pracę, czas na moje zainteresowania, pasje, podróże mniejsze i większe, bliskich wokół siebie – chociaż nie zawsze się dogadujemy na 100%. 4 wspaniałe kobiety, którym mogę wszystko powiedzieć i nie zostanę nigdy źle osądzona. Ale … niedzielnego śniadania nie dzielę z partnerem, mężem. Wieczorem nie oglądam ulubionego serialu w objęciach kogoś kto mnie szanuje i wysłucha, nie piorę niczyich majtek ani nie robię kanapek do pracy. Nie chcę się wiązać z byle kim, byleby był. Mam dobre życie i chcę się nim podzielić. Brakuje mi kogoś do dzielenia, prawdziwego dobrego człowieka. Bo jak się dzielisz, to wszystko się mnoży.

8. Co sprawia największe trudności w życiu codziennym?

Nie widzę żadnych trudności. To jest kwestia organizacji dnia, tygodnia, roku. Zaplanowania i realizacji celu.

9. Z czego czerpiesz największą radość?

Z bycia człowiekiem, z pomagania. Lubię pomagać, lubię moje życie. Pomoc to czasami rozmowa, uśmiech, spotkanie ..

10. A na koniec kilka słów dla mam, które są na początku tej drogi.

Nie lubię niczego doradzać, każdy ma swoją indywidualną historię. Ale każda jest do przejścia w lepszy sposób. Zmartwienia będą zawsze, kłopoty będą zawsze ale to minie, czas zawsze mija i tu zacytuję Stanisława Lema ‚Bądź dobrej myśli, bo po co być złej’.

Za wywiad dziękuję Ci z całego serca, buziaki dla córeczki! Częste wymówki akurat w moim przypadku to norma, niestety. Życzę dalszej wytrwałości w tym co robisz i tego byś jednak nie musiała prać skarpet partnera, ale by sam to też potrafił zrobić :*

Podziel się z innymi
  • Podoba mi się określenie SAMODZIELNA mama, a nie samotna 🙂 Musimy mieć siłę zawsze, nawet gdy ich już nie ma. Lecz zawsze ją gdzieś znajdziemy. Tę energię do działania ukrytą gdzieś na zapas.

    Najtrudniejsze było wytłumaczyć, że oto rozpada sie nasz na pozór "idealny" związek i ten żal do ludzi pierniczących farmazony, że skoro notorycznie zdradzał gdzie popadnie i z kin popadnie to MOJA wina. Bardzo nie fair.

  • Podoba mi się określenie SAMODZIELNA mama, a nie samotna 🙂 Musimy mieć siłę zawsze, nawet gdy ich już nie ma. Lecz zawsze ją gdzieś znajdziemy. Tę energię do działania ukrytą gdzieś na zapas.

    Najtrudniejsze było wytłumaczyć, że oto rozpada sie nasz na pozór "idealny" związek i ten żal do ludzi pierniczących farmazony, że skoro notorycznie zdradzał gdzie popadnie i z kin popadnie to MOJA wina. Bardzo nie fair.