Być kobietą.

at
byc-kobieta-to-zaleta

Jako jeden z przedstawiciele tego zawiłego gatunku, jakim jest kobieta, pragnę dziś przytoczyć kilka ważnych aspektów dotyczących mnie samej, a co za tym idzie, innych przedstawicieli tego gatunku też.

Kobieta – żeński dojrzały płciowo
osobnik z rodzaju Homo.

1. Seksapil

Podobno tajna broń kobieca, ale czy nie nadużywamy go? Staramy się być często (jak nie zawsze) atrakcyjne seksualnie, by wabić. Tak mamy zazwyczaj męża, partnera czy innego adoratora, ale często i gęsto chcemy wabić innych. Nie, nie dlatego że pragniemy małego skoku w bok lecz dla samozadowolenia. Czy nie jest tak, że dodaje nam skrzydeł czułe spojrzenie obcego faceta z ławki obok?

Nonszalancki uśmiech nieznanego w sklepie? Mi to schlebia i to bardzo. Wiem, że dla Mystera P. jestem atrakcyjnym osobnikiem płci żeńskiej, ale fajnie być adorowaną przez innych samców. Czyż nie? A im bardziej jesteśmy niedostępne, tym samcom jęzor wywala aż do klaty. I to jest fajne!

Kobiety częściej niż mężczyźni otrzymują pomoc, gdy ich samochód ulegnie uszkodzeniu gdzieś na autostradzie. Ta pomoc ma prawdopodobnie erotyczny podtekst, gdyż najchętniej pomagają mężczyźni kobietom atrakcyjnym, którym nikt nie towarzyszy.

2. Nadgorliwość

Podobno jest gorsza od faszyzmu. Ale nie da się inaczej … chyba. No kurwa, w końcu robisz te kanapki do pracy partnerowi, latasz za nim jak wsza, żeby wziął je ze sobą, a on i tak ich zapomina. Kończy się tym, że pakujesz mu je do torby, jak dziecku. Instynkt matczyny wzrasta w kobiecie. Kiedy natomiast przyjdzie na świat pierwsze dzieci, wtedy okazuje się, że w domu prócz tych faktycznych brzdąców jest jeszcze jedno, które poniekąd sama urodziłaś, zaczynając go traktować jak małego osobnika, a nie namiętnego kochanka.

Nie wziął kanapek? Będzie głodował, tyle.
Ok więc syndrom mamusi mamy za sobą, a syndrom dziwki?

3. Psychika

Oj, ta nasza to kojarzy mi się z lampkami choinkowymi, które próbujemy rozplątać przed wigilią i powiesić na choince. Przychodzą dni, że sama siebie nie rozumiem, ba wkurwiam się na siebie o wszystko. Moje myśli są jak pendolino, którego nie potrafię dogonić. Chwytam się na tym, że prowadzę dialog z wieloma różnymi „ja”.

Mam nadzieję, że to nie jest schizofrenia, bo nie mam czasu się iść leczyć. Ale jest tak, że rozmawiam sama ze sobą gotując, piorąc czy zamiatając podłogę. Póki Mysterowi P. to nie przeszkadza i nie szkodzę innym (sobie oczywiście tak), zostawię się w spokoju. Depresję (na szczęście tylko potoczną) mam co miesiąc lub kilka (ekhm kilkanaście) razy w miesiącu albo cały rok. Z tejże depresji potrafię wpadać naprzemiennie także w euforię, której się zazwyczaj obawiam, wtedy nie straszne mi nic, a pomysły aż eksplodują w mojej głowie.

Kobiety częściej są w depresji, co ma związek z ich rolą psychospołeczną.
(Wikipedia)

4. Ból

Ciąża nam nie straszna! Fakt coś tam bolało, ale zapomniałam już przecież na świecie pojawił się Prezes.

Ale, cholera jasna, żeby najmniejszy palec w stopie bolał do tego stopnia, że się popłakałam ?! To jakieś kpiny. Tak boli jak jasna cholera, mały palec w stopie w zderzeniu z jakimś dziwnym meblem, który akurat teraz (o zgrozo) wysunął się, bo przecież wcześniej go nie było! Czymże Panie zasłużyłam na te męki?

 

Kobiety ze względu na większą liczbę receptorów nerwowych odczuwają mocniej ból od mężczyzn. Poprzez swoiste cechy charakteru wytworzyły równocześnie skuteczne sposoby znoszenia bólu w sytuacjach związanych z ich biologiczną funkcją.
(Wikipedia) 

5. Rywalizacja

Do czego to doszło, że my kobiety notorycznie ze sobą rywalizujemy? Robimy to nawet, gdy nie wiemy, że to robimy. Idąc na imprezę chcemy dobrze wyglądać, by:

a. wyhaczył nas jakiś samiec
b. nie przynieść wstydu partnerowi
c. POKAZAĆ SIĘ Z JAK NAJLEPSZEJ STRONY

Ale komu? No tak innym kobietom. Sama ostatnio wkroczyłam w miejsce, gdzie był sam babiniec, nie znałam nikogo z tej grupy, stresowałam się. Miałam zacząć ćwiczyć dwa miesiące temu, by sexi wyglądać, ale olałam to. Specjalnie kupiłam nowy podkład, a maluję się od wielkiego dzwona, nowa szminka, błyszczyk … Myster P. oszaleje! Fryzjer zaliczony, rzęsami ochładzam pomieszczenia, są lepsze niż klimatyzacja.

Po co mi szminka, skoro usta miałam porysowane tylko kilka razy w życiu i to na maks 5 minut? Nie wiem. Nie! Jednak wiem, po to bym nie wyszła przy innych jak szara myszka. No i nowa torebka. Chciałam się jeszcze zaopatrzyć w nowe buty, przecież szpilek nigdy za wiele, ale gdzieś tam w środku tlił się zdrowy rozsądek i upomniał się o sobie, także buty były stare.

A dla wytrwałych, którzy czytają dalej moje dzieło, kilka słów o tym jak i kiedy powstało to słowo, które reprezentujemy dumnie :

KOBIETA

kob -> chlew (obrządzanie świń należało o obowiązków kobiecych). (Wikisłownik)

– uśmiałam się, gdy dowiedziałam się iż jedną z możliwości tłumaczenia tego zacnego słowa to chlew. Ale jak czasami patrzę na to co mam w mieszkaniu, gdy Filip w końcu zaśnie, to poniekąd się zgadzam.

koba -> kobyła (Wikisłownik)

– przemilczę

Końcówka „-ieta” podobno zgadza się z końcówkami ówczesnych imion „Bieta”, „Elżbieta”, „Greta”, „Markieta”. Słowo „kobieta” weszło w użycie dopiero w XIX wieku, wypierając określenie „niewiasta” (a mi się niewiasta bardzo podoba, lepsza od kobyły, chociaż teraz niewiasta w moim rozumowaniu ma maksymalnie 12 lat, a potem się „zniewieścia” z udziałem samca). Wcześniej z kolei słowo „kobieta” było obraźliwe, uwłaczające.  (Wikisłownik)

 

Być kobietą to zaleta?

Share:
  • „Mam nadzieję, że to nie jest schizofrenia, bo nie mam czasu się iść leczyć.” – to zdecydowanie mój ulubiony fragment haha! 🙂 Bardzo fajnie napisane 🙂

  • Patrycja Czubak

    Rozbawiłaś mnie ☺ chociaż osobiście wymyśliłabym jakieś inne znaczenie słowa kobieta 😀

    • ja sama także bym wymyśliła, jednak to co tutaj się znalazło o znaczeniu słowa kobieta, to podrzuciła mi wikipedia 😀

  • Kinga Zielińska

    Drogie kobietki! Zasługujecie na relaks i przyjemnie spędzony czas, dlatego zachęcam Was do poczytania książki: Zatrzymać dzień – mega pozytywna i zmienia sposób myślenia 🙂

  • Z Twojego tekstu wychodzi bardzo smutny obraz kobiety (jednej z płci gatunku jakim jest człowiek – nie odbierajmy sobie tego). Istoty, która potrzebuje akceptacji innych by poczuć się dobrze we własnym ciele. Ciągle porównującej się z innymi kobietami i niestabilnej emocjonalnie…

    • Mówisz smutny? Tekst jest z lekkim przymrużeniem oka, cechy kobiet w nim opisane, to te wybrane wybiórczo z różnych osobowości 🙂

  • Magdalena Samozwaniec pisała o tym, że kobiety stroją się wyłącznie dla innych kobiet. 🙂 . Bez tych cech, o których piszesz, tego matkowania, czarowania, nastrojów (ale wszystko w pewnych granicach) – kobieta byłaby babą, albo takim babochłopem. 🙂 Niech zostanie tak, jak jest!

  • Nie odnajduję się w tych cechach 🙂 I niestety bardzo nie lubię żartów o chorobach psychicznych…

  • Ja od dawna odnoszę wrażenie, że jestem facetem w kobiecym ciele ;)).

  • Nasza psychika rowna sie psychice 10 panow. Serio. Tego co zniesie kobieta lub co musi znosic przez otaczajacy ja swiat nie jeden facef by soe poddal po jednym dniu.