Wirus, który niesie ze sobą śmierć …

by Sylwia K-a-
wirus-ktory-niesie-ze-soba-smierc
Justyna pogodna i zawsze uśmiechnięta dziewczyna, osiągająca bardzo dobre wyniki w nauce, ambitna. Poznałyśmy się w szkole. Po jej ukończeniu, nasze drogi się rozeszły, tak jak większości osób, ale kontakt mamy do dziś.
Wiadomość o ciąży Justyny (jak tez innych koleżanek), ucieszyła mnie, w końcu większość kobiet marzy o potomkach.W lutym 2010 roku na świat przychodzi zdrowa i wspaniała dziewczynka – Martynka. Wszyscy dookoła szczęśliwi. Rozwija się zdrowo i dobrze.

w domu, gdzie czuję się bezpiecznie

Listopad 2010, Martynka dostaje gorączki, Justyna podała lek na jej obniżenie i od razu pobiegła do lekarza, jak na odpowiedzialną mamę przystało.
Na wizycie Pan doktor stwierdza drobną infekcję i ząbkowanie. Gorączka nadal się utrzymuje, dochodzą utraty świadomości.

dumna i dzielna mama, z jeszcze dzielniejszą córką

Skierowanie na szpital! Dochodzą drgawki i obrzęk ciała.Rezonans, po którym już wiemy…
Diagnoza.
Zapalenie mózgu i skierowanie na OIOM.
Po przewiezieniu, wprowadzenie w stan śpiączki farmakologicznej. Teraz już najgorsze chwile dla Nas. Rozpacz i bezradność, a także nadzieja, że wszystko będzie dobrze.
Przyszła pora na wybudzenie …
Po wybudzeniu okazuje się, że córka nie rusza się, źrenice nie reagują na światło.
Przeniesienie na oddział neurologii, tam po jakimś czasie otrzymujemy diagnozę
„Opryszczkowe Zapalenie Mózgu”.
Szukamy przyczyny co, gdzie, jak i kiedy.
Jak to się stało, że nasz aniołek mógł złapać tak paskudnego wirusa.
Teraz już nigdy się tego nie dowiemy. Najgorsze okazały się skutki zapalenia.
Padaczka oraz mózgowe porażenie.
Ciężka i kosztowna rehabilitacja do końca życia i poradzenia sobie z tym wszystkim.

Teraz Martynka ma ukończone 5 lat, młodszego braciszka, który ochoczo spędza z nią czas podczas zabaw i wybryków. Ciągle trzeba jeździć na rehabilitacje czy też kosztowne turnusy, jednak warto wydać każdą złotówkę, by ujrzeć uśmiech na twarzy dziecka.

kochające się rodzeństwo, czyli Filip i Martynka <3


PIERWSZE OBJAWY

Według badań, u połowy dzieci dotkniętych wirusem, pierwsze jego symptomy można zauważyć na skórze, ustach albo oczach. Mają one postać pęcherzykowych guzków z czerwoną podstawą, które mogą występować grupami lub pojedynczo. Opryszczka w okolicach oczu może powodować ich łzawienie, zaczerwienienie lub ból. Okolice oczu mogą pokryć się guzkami, natomiast w okolicach ust, języka i podniebienia, wypatrywać trzeba owrzodzeń. Bardzo ważna jest szybka reakcja i rozpoczęcie leczenia noworodka, zanim zmiany rozprzestrzenią się na centralny układ nerwowy. Takie ryzyko dotyczy aż jednej trzeciej zarażonych dzieci.

Objawami tego, że wirus opryszczki zaatakował centralny układ nerwowy są:
•    dreszcze
•     napady padaczkowe
•    słaby apetyt
•    wybrzuszenie ciemiączka na przodzie główki dziecka i ospałość

Kiedy infekcja wirusem rozprzestrzeni się na całe ciało ,można zaobserwować też drażliwość, gorączkę oraz epizody braku oddechu. Postępowanie choroby powoduje szereg zmian w małym organizmie, które mogą doprowadzić nawet do niewydolności wątroby. Śmiertelność wśród noworodków dotkniętych tą postacią wirusa dochodzi nawet do 80%.

Babcie, ciotki, wujkowie, a nawet rodzice uwielbiają całować swoje dzieciątka. Nikt tego nie zabrania! Ale unikajmy całowania szczególnie w usta i rączki.Stópki przecież też można 😉 Pamiętajmy o naszej higienie, kiedy takowe dzieciątko idziemy odwiedzić. Jeżeli lekarz Cię zbywa, a ty mimo tego czujesz jeszcze niepokój, skonsultuj się z innym lekarzem, przecież nikt Cię za to nie zbije.

Martynka ma swoją stronę na facebook’u, link podaję  tutaj.

Na koniec kilka słów Justyny:

No wiec tak my w ogóle nie całujemy w usta dzieci, nie liżemy żadnych smoczków (niektórzy tak robią), nie używamy tych samych sztućców . Jak mamy opryszczkę, to częste mycie rąk, maści na noc a na dzień, obowiązkowo plasterek (czułam się jakoś trochę bezpieczniej). Jak Filipek się urodził to plaster był i na noc. I trzeba pamiętać, że nie tylko pocałunkiem można się zarazić. Wirusa można mieć na rękach, szklance, łyżeczce. Najgroźniejszy jest dla małych dzieci i osób starszych. Ale znamy też dziewczynę która dostała zapalenia mózgu w wieku 20 lat, wiec nie ma reguły wieku, ponoć najgorsze jest pierwsze zakażenie ale to już nie wiem czy prawda, trzeba by lekarza zapytać :)”.

Stosując się do słów Justyny, muszę napisać, że ja właśnie liżę smoczek, dlatego mocne postanowienie poprawy rozpoczynam!
Dziękuję Ci Justyna, spokojnych dni życzę i ślę buziaki całej czwórce <3


 Przy tworzeniu tego materiału pomocne były mi te portale:
Mamazrybnika.pl
wikipedia.org
strona na facebook’u Martynki
oraz sama Justyna <3
Podziel się z innymi
  • :/ o matko …
    też zdarzało mi się oblizać smoczek, w usta mojej małej do tej pory nie całowałam, ale ostatnio ona sama się nastawia, więc też nam się zdarza …

  • niestety w moim przypadku nawyk lizania smoczka jest samoczynny … ciężko mi się go oduczyć. Nawet oblizuję łyżeczkę, gdy karmię Prezesa, czego też nie powinnam robić … a buziaki to samo … Fi sam otwiera "paszczę" chcąc dać mi buziaka, a swoje łapki wkłada mi do ust, gdy zabraniam jest płacz …