Pierwsze koty za płoty … no chyba nie !

by Sylwia K-a-
pierwsze-koty-za-ploty-no-chyba-nie
Dobrze Filipku, jesteśmy razem.
Najlepszy Mikołajkowy prezent…
Położono mi Cię na brzuszku, tatuś jest obok, a ciocia nawala fleszem aparatu.
Pewnie jesteś spragniony, bardzo dużo przeszedłeś … w końcu to nie tylko ja się męczyłam, więc pij maleńki … byłeś tylko chwileczkę, niestety mamusia musiała odpocząć po cesarskim cięciu. W sumie to po podwójnym porodzie, ten naturalny musieliśmy zakończyć, ponieważ mogłeś go nie przeżyć. Zabrano Cię, tata z ciocią odjechali, a ja zasnęłam. Przebudziłam się, bo poczułam nadchodzący ból, ale położna była blisko i ukoiła mnie zastrzykiem morfiny … nie powiem, że mi się nie podobało.
Jest 09:00. Wracasz do mamusi teraz już na konkretne karmienie i … co to? Nie umiesz złapać piersi. Przecież na filmach to takie proste, przecież każde dziecko powinno pić z piersi! przecież o tym tylko marzyłam…
Przychodzi pierwsza położna dostawia, próbuje różne pozy i słyszę : „zbyt mięsiste sutki” – ??? – nie rozumiem, poszła. Przyszła inna – to samo – i tak przez dwa dni.
Mleka mam dużo. Dobrze,że mam laktator i butelkę, ślicznie pijesz, widać mleko smakuje. W domu na spokojnie Cię dostawię i wszystko będzie tak, jak sobie to wymarzyłam. I tak jak to wszystko powinno być.
Powrót do domu, pierwsza próba, druga, trzecia … porady rodziny, konsultacje internetowe z e-rodzinką, czytanie różnych for internetowych i nic. Przyjechała położna do domu i znowu to samo : przystawianie, testowanie i stwierdzenie, że „nie da się”. Został więc mój nowy przyjaciel LAKTATOR. I tak non stop przez kolejne miesiące -ja, dojna krowa matka- odciągałam, nalewałam, podgrzewałam, karmiłam, dezynfekowałam.
Wymarzona przeprowadzka do nowego mieszkania.
Kurde zapomniałam odciągnąć, raz, drugi, trzeci. Tu trzeba się rozpakować, tu posprzątać tu ułożyć, tam odłożyć … spoko mam zapas mleka więc nie zginiemy.
Ok już chyba wszystko jest dobrze, biorę laktator i … brak mleka … Jak to ?? Jestem w rozpaczy 3 dni picia herbatek i specyfików, torturowania piersi, a mleka brak.

Kolejna załamka …

I tak dochodzę do wniosku, że kobieta po porodzie zamiast cieszyć się spokojem i chwilami spędzonymi z dzieckiem, ciągle chodzi zestresowana, a ilość załamek sięga zenitu. Doliczając nieprzespane noce…

Na szczęście wiem, że zrobiłam wszystko co w mojej mocy, by jak najdłużej karmić cię, tak jak „powinnam”.

Wiem też, że przy następnym dziecku nie będę się już tak stresować, bo nawet jeśli nie wyjdzie, to i tak nic się nie stanie. Świat się nie zawali. A długie przytulańce ciągle będą sprawiać, że będziemy sobie bliscy.

Podziel się z innymi
  • Taaaaak bo mądralińskich ze "złotymi" radami zawsze dużo, ale niestety każdy dzieć i każda matka inna i różnie się to kończy. Miałaś przejścia kochana, ważne, że chęci były, nie zawsze jednak jest tak jak sobie wymarzymy. Super, że 3mce się udało, a Filipek i tak czuje się kochany niezależnie czy dostał butle czy pierś :*